Trzy sceny z życia cudu
„Zdradliwy cud” Liama Shawa – recenzja książki o tym, jak sami wyhodowaliśmy świat, w którym zwykła infekcja znów może zabijać.
Scena pierwsza. 1943
Chirurg widzi coś, co zna aż nazbyt dobrze: jelita przebite, brzuch wypełnia ropa, temperatura czterdzieści stopni, zapach, którego nie da się opisać. Kiedyś ten człowiek umarłby w ciągu trzech dni. Dziś, lekarz sięga po fiolkę, wstrzykuje. I czeka.
Trzy dni później pacjent je zupę. Siedem dni później wstaje z łóżka.
To się nazywa cud. Nie metaforycznie. Dosłownie. Człowiek, który powinien był umrzeć, żyje. I nie dlatego, że Bóg się nad nim ulitował. Dlatego, że inny człowiek – Alexander Fleming, lekarz i badacz ze St Mary’s Hospital w Londynie, bałaganiarz z talentem do zauważania rzeczy, które inni by wyrzucili – zostawił płytkę hodowlaną na tyle długo, by wyrosła na niej pleśń. Wokół niej bakterie nie rosły. I tak jedna z największych rewolucji w medycynie zaczęła się od czegoś, co w większości laboratoriów skończyłoby po prostu w koszu.
Penicylina nie była wynalazkiem. Była przypadkiem. I to jest pierwsza lekcja, której nie chcemy pamiętać: większość tego, co nazywamy postępem, to nie strategia. To szczęśliwy wypadek, który potem nazwaliśmy planem.
Scena druga. 2026
Gabinet lekarski. Pacjent kaszle. Lekarz osłuchuje płuca, przepisuje antybiotyk. Na wszelki wypadek, bo może być bakteria, a pacjent ma ważny wyjazd. Po drodze wchodzi do apteki i w domu wypija pierwszą dawkę. W czwartym dniu czuje się lepiej, więc przestaje brać lek. Zostawia trzy tabletki „na później”, bo przecież szkoda wyrzucać.
To się nazywa normalność.
Nikt nie pyta, czy to bakteria czy wirus. Nikt nie sprawdza, czy te trzy tabletki w szufladzie kiedykolwiek trafią do organizmu, który ich potrzebuje, czy po prostu przeterminują się obok herbaty i świec. Nikt nie liczy kosztów – nie w złotówkach, w mikrobach. Bo przecież antybiotyk to taka witamina, tylko mocniejsza. Bierzesz, jak ci źle. Bierzesz, jak ci dobrze, ale wolisz być pewny. Bierzesz, bo lekarz ma piętnaście minut i presję wyników, a Ty masz spotkanie o dziewiątej.
To nie jest zło. To jest wygoda. A wygoda jest znacznie bardziej niebezpieczna niż zło, bo wygoda nie musi się ukrywać.
Scena trzecia. 2050
Szpital. Kobieta rodzi. Wszystko przebiega dobrze, ale potem temperatura skacze, rana po cesarce robi się czerwona, opuchnięta. Lekarz przepisuje antybiotyk. Potem drugi. Potem trzeci. Bakteria, która dostała się do rany, uśmiecha się do niego złośliwie z płytki Petriego – odporna na wszystko, co jest w szafce.
To się nazywa powrót do normy sprzed 1943. Tylko że tym razem nie mamy Fleminga i jego brudnej miski. To oczywiście scena wyobrażona. Ale nie kierunek wyobrażony. Opublikowana w „The Lancet” globalna analiza przewiduje, że w latach 2025–2050 oporność bakterii na środki przeciwdrobnoustrojowe może bezpośrednio odpowiadać za ponad 39 milionów zgonów.
I właśnie między tymi scenami mieszka książka Liama Shawa.
Co się stało między sceną pierwszą a trzecią?
Liam Shaw jest biologiem ewolucyjnym i bioinformatykiem związanym z University of Bristol. Bada ewolucję bakterii, plazmidów i mechanizmy rozprzestrzeniania się oporności na antybiotyki; wcześniej prowadził badania na University of Oxford. To ważne, bo Shaw nie patrzy na antybiotykooporność przede wszystkim z perspektywy gabinetu lekarskiego, lecz z perspektywy ewolucji. Bakterie w jego opowieści nie „walczą” z nami, nie knują i nie stają się złośliwe. One po prostu się rozmnażają, mutują, wymieniają materiał genetyczny i podlegają selekcji. Jeśli poddamy populację presji — na przykład antybiotykowi, który zabija ogromną większość bakterii, ale pozostawia te mające cechę pozwalającą przetrwać — właśnie one dostają przewagę i przekazują ją dalej. Nie dlatego, że antybiotyk nauczył je odporności. Dlatego, że stworzył środowisko, w którym odporność zaczęła się opłacać.
To nie jest wojna. To nie jest wrogość. To matematyka.
I tu dotykamy najmniej wygodnej prawdy tej książki: antybiotyki nie tracą skuteczności dlatego, że ktoś jest zły. Tracą skuteczność dlatego, że działają dokładnie tak, jak zostały zaprojektowane. Zabijają wrażliwe, zostawiają odporne. To nie jest błąd systemu. To jest system.
Myśleliśmy, że gramy w szachy. Tymczasem bakterie grają w ruletkę genetyczną – i mają czas, którego my nie mamy.
Ekonomia, która zabija
Ale jeśli myślisz, że problemem jest tylko to, że ludzie za dużo biorą amoksycyliny na katar, to Shaw ma dla Ciebie złe wieści. Najbardziej przygnębiająca część książki dotyczy tego, dlaczego nie mamy nowych antybiotyków.
Nie dlatego, że nauka nie potrafi. Dlatego, że ekonomia tego nie chce.
Antybiotyki mają fatalny model biznesowy. Terapia trwa krótko, a najnowsze leki powinny być stosowane oszczędnie, właśnie po to, by jak najdłużej zachowały skuteczność. Z punktu widzenia zdrowia publicznego to rozsądne. Z punktu widzenia klasycznego modelu sprzedaży leków – katastrofalne. WHO mówi już wprost o zawodności rynku: potrzeba społeczna jest ogromna, ale komercyjny bodziec do inwestowania pozostaje niewielki. (Źródło: https://www.who.int/publications/i/item/9789240113091)
To zabójcza pętla: potrzebujemy nowych leków, ale rynek ich nie wytwarza, bo rynek jest zbudowany na zysku, a nie na długofalowym przetrwaniu gatunku. Shaw nie moralizuje. Po prostu pokazuje mechanizm. I to jest przerażające, bo rozumiesz, że to nie jest kwestia złej woli. To kwestia systemu, który działa dokładnie tak, jak został zaprojektowany.
Najpierw stworzyliśmy sobie cud, który ratował życie. Potem uznaliśmy, że cud powinien być tani i dostępny na żądanie. A potem zdziwiliśmy się, że cud przestał działać.
Mechanizm, który udawał narzędzie
Jedna z najmocniejszych rzeczy w tej książce to sposób, w jaki Shaw wyjaśnia mechanizmy oporności bez upraszczania do błędu. Nie mówi „bakterie się przyzwyczaiły”. Mówi: bakterie zostały poddane presji selekcyjnej, która pozostawiła żywe tylko te jednostki, które miały mutację zapewniającą przetrwanie. One nie „nauczyły się” niczego. One po prostu były. Reszta umarła.
To różnica, która zmienia wszystko. Bo kiedy rozumiesz, że bakterie nie „walczą” z antybiotykiem, tylko że antybiotyk sam wybiera następne pokolenie, przestajesz myśleć o tym jak o wojnie. To nie jest wojna. To jest ewolucja. A ewolucji nie wygrywa się wojną. Ewolucję wygrywa się czasem i presją.
Shaw cofa jednak tę opowieść znacznie dalej niż do Fleminga. Oporność na antybiotyki nie zaczęła się w szpitalach ani w naszych apteczkach. Bakterie prowadziły ten chemiczny wyścig na długo przed pojawieniem się człowieka:
„W tym chaosie nadal mogły tworzyć się gatunki bakterii, ale musiały wywalczyć sobie przestrzeń. Jeśli wziąć to pod uwagę, ewolucja broni chemicznej była nieunikniona. Bakterie tworzyły cząsteczki, które truły ich wrogów i oszczędzały sojuszników. Takie cząsteczki były pierwszymi antybiotykami. Wkrótce ewolucja wyprodukowała z kolei cząsteczki, które mogły bronić się przed antybiotykami. Te wydarzenia rozwijały się mniej sekwencyjnie, niż sugeruje ten opis; musiały rozwijać się chaotycznie w równoległym tempie. Bakterie oporne na antybiotyki ewoluowały i prosperowały wszędzie tam, gdzie pojawiały się antybiotyki. Te dwa elementy były zamknięte w ekologicznej równowadze: wzrost produkcji antybiotyków przez jedną bakterię napędzał wzrost oporności u innej. Antybiotyki i oporność na antybiotyki wirowały wokół siebie jak yin i yang.”
— Liam Shaw, Zdradliwy cud, s. 27
I tu do akt sprawy wchodzą plazmidy. Poziomy transfer genów – bakterie, które nie tylko przekazują oporność swoim potomkom, ale też sąsiadom. To jakbyś podczas epidemii grypy mógł przekazać odporność swojej rodzinie, sąsiadowi z naprzeciwka i przypadkowemu człowiekowi w tramwaju. Świat mikrobów nie gra według zasad, które wymyśliliśmy dla wielokomórkowych ssaków.
Co mnie zaniepokoiło
Czytelnik, który szuka prostych odpowiedzi, może być rozczarowany. Shaw nie obiecuje cudownej terapii fagowej za pięć lat. Nie pisze, że sztuczna inteligencja wymyśli nowy lek, który rozwiąże wszystko. Jest ostrożny, gdzie trzeba, i pesymistyczny, gdzie dane na to pozwalają.
To wymaga od czytelnika pewnej dojrzałości. Musisz zaakceptować, że niektórych problemów nie da się rozwiązać technologią. Że część rozwiązania leży w edukacji, w zmianie nawyków, w polityce zdrowotnej, w globalnej sprawiedliwości. Bo oporność na środki przeciwdrobnoustrojowe (AMR) to nie tylko problem Zachodu, który bierze za dużo amoksycyliny na kaszel. W krajach Globalnego Południa oporność to kwestia ubóstwa, braku dostępu do czystej wody, braku systemów sanitarnych, obiegu leków podrabianych i niespełniających norm jakości. Shaw mógłby to rozwinąć nieco bardziej – ta część książki jest solidna, ale nie przełomowa.
AMR w trzech zdaniach
Oporność na środki przeciwdrobnoustrojowe (AMR) występuje wtedy, gdy bakterie, wirusy, grzyby lub pasożyty nie reagują na leki stosowane do ich zwalczania. W przypadku antybiotyków oporne stają się bakterie — nie człowiek. Nadużywanie i niewłaściwe stosowanie antybiotyków przyspiesza selekcję i rozprzestrzenianie się opornych szczepów.
I jeszcze jedno: Shaw nie mówi wprost, ale książka sugeruje coś, czego bardzo nie chcemy usłyszeć. Może problemem nie jest to, że bakterie stały się mądrzejsze. Może problemem jest to, że my przez sto lat udawaliśmy, że ewolucji nie ma. Że mikroby są tłem. Że przyroda to system usług, który można zoptymalizować. Że lek to produkt, a zdrowie to konsumpcja.
Co zmienia się po lekturze
Zaczynasz inaczej patrzeć na własną apteczkę. Nie przez paranoję – nie zamierzam odmawiać antybiotyku, jeśli lekarz stwierdzi, że jest potrzebny. Ale zaczynasz rozumieć różnicę między infekcją wirusową a bakteryjną. Zaczynasz doceniać, dlaczego lekarz czasem mówi „poczekajmy trzy dni”. Zaczynasz rozumieć, że Twoje dzieci mogą żyć w świecie, gdzie zwykłe zadrapanie kolana po upadku z roweru może być śmiertelne..
Nie dlatego, że ktoś był zły. Dlatego, że wszyscy byliśmy wygodni.
Werdykt
Zdradliwy cud nie jest łatwą lekturą. Ale jest uczciwa. Shaw nie daje pocieszenia – daje wiedzę. A wiedza, w tym przypadku, jest jedynym antybiotykiem, który jeszcze działa.
Dla każdego, kto wziął antybiotyk w ciągu ostatnich pięciu lat. Dla każdego, kto myśli, że nauka „rozwiąże to jakoś”. Dla każdego, kogo fascynuje historia odkryć i przeraża świadomość, że cud może być jednorazowy.
„Nie ma wątpliwości, że nadejdzie czas, kiedy penicylina będzie dostępna w sklepach. Wtedy pojawi się niebezpieczeństwo, że człowiek nieświadomy jej działania przyjmie zbyt małą dawkę i zamiast wyleczyć infekcję, nauczy bakterie opierać się penicylinie” – ostrzegał Alexander Fleming w 1945 roku, odbierając Nagrodę Nobla. Nie posłuchaliśmy – nie dlatego, że byliśmy głupi, tylko dlatego, że byliśmy wygodni. (Źródło: Alexander Fleming, Nobel Lecture, 11 grudnia 1945 r.)
I może właśnie dlatego ta książka jest tak niewygodna. Bo pokazuje, że największym zagrożeniem dla mikrobiologii nie są bakterie. To my – z naszą pewnością, że cud można kupić w aptece i wziąć z sokiem pomarańczowym.
Dr Liam Shaw, Zdradliwy cud. Co nas czeka, gdy antybiotyki przestaną działać
Wydawnictwo Helion: https://helion.pl/ksiazki/zdradliwy-cud
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa Helion, za co serdecznie dziękuję. Uprzedzam jednak lojalnie: nie zobowiązuje mnie to do grzeczności, tylko do uczciwości.
Źródła i dalsza lektura
- World Health Organization (WHO), „Antimicrobial resistance” — aktualny fact sheet o skali AMR, przyczynach oporności i globalnych danych epidemiologicznych. WHO podaje m.in., że około 1 na 6 laboratoryjnie potwierdzonych infekcji bakteryjnych na świecie w 2023 r. była oporna na antybiotyki.
- Alexander Fleming, „Penicillin” — Nobel Lecture, 11 grudnia 1945 r. Wykład noblowski Fleminga, w którym omawia odkrycie penicyliny, jej działanie oraz ryzyko rozwoju oporności przy niewłaściwym stosowaniu.
- University of Bristol — Dr Liam Shaw. Oficjalny profil autora, Research Fellow w School of Cellular and Molecular Medicine. Uniwersytet opisuje również jego badania nad plazmidami i rozprzestrzenianiem oporności na antybiotyki.
- GBD 2021 Antimicrobial Resistance Collaborators, „Global burden of bacterial antimicrobial resistance 1990–2021: a systematic analysis with forecasts to 2050”, „The Lancet”, 2024. To jest właściwe badanie stojące za liczbą 39,1 mln prognozowanych zgonów bezpośrednio przypisywanych AMR w latach 2025–2050.
The Lancet – Global burden of bacterial antimicrobial resistance 1990–2021, forecasts to 2050 - World Health Organization, „Analysis of antibacterial agents in clinical and preclinical development: overview and analysis 2025”. Najnowsza analiza WHO dotycząca nowych antybiotyków i innych terapii przeciwbakteryjnych. W 2025 r. w badaniach klinicznych znajdowało się 90 produktów, a WHO nadal ocenia pipeline jako niewystarczający wobec skali AMR.
- World Health Organization (WHO), „Antimicrobial resistance” — aktualny fact sheet o skali AMR, przyczynach oporności i globalnych danych epidemiologicznych. WHO podaje m.in., że około 1 na 6 laboratoryjnie potwierdzonych infekcji bakteryjnych na świecie w 2023 r. była oporna na antybiotyki.





